Regulamin
Conieco o moim szczęściu
Zaczęło się od piękna. Po prostu się nim wypełniłem i cała przyjemność wyparowała. Kiedy tylko pozwalam, by szczęście dotknęło mnie tu gdzie jestem, ja staję się smutny. To mój problem. Z jakiegoś powodu nie pozwalam sobie na prawdziwą radość. Zamykam się i tylko w zamknięciu udaje mi się być szczęśliwym. W sztucznym tworze mojego umysłu. To co poza bańką moich wyobrażeń, jawi mi się jako brzydkie, niezależnie od tego jak piękne by nie było. Jedyną sytuacją będącą od tego odstępstwem jest czerpanie piękna od innych. Uzależniam się od nich. Przeskakuję między iluzją, a cudzą własnością, odrzucając to co własne. Gdy tylko to dostrzegam, odwracam wzrok. Wracam do punktu wyjścia lub tworzę nową iluzję. Byleby tylko nie poruszyć konstrukcji na której opiera się moje szczęście. Wcale nie wierzę. Oszukuję się że szczęście jest we mnie i że ja o nim decyduje. Tak nie jest, a może tak być. I tak będzie.
Zaczyna coś pękać. Widać już pierwsze rysy na szkle. Tym razem zmienię kłamstwo w rzeczywistość.